Hej! Nie będę się teraz przedstawiać, opowiadać nie wiadomo ile o sobie, wymieniać wszystkie moje hobby czy zainteresowania. Tak naprawdę mogę napisać cokolwiek zechcę i wcale to nie musi być prawdą. Mogę opisać się jako niską, wysoką, średnią, miłą, zabawną, albo nudną i szarą. Dzięki temu poznasz mnie taką jaką się widzę, lub jaką chciała bym być. Tego nie chcę. Wolę żebyś poznał mnie przez pryzmat tego, jaka rzeczywiście jestem, odkryjesz to w moich przemyśleniach, w moim sposobie pisania, tym co mnie denerwuje lub cieszy. Więc bez zbędnych ceregieli przechodzimy do sedna: może na początek coś o tytule bloga:
O o chodzi z tym buntem?
Po pierwsze: bunt nie zawsze jest dobry, ponieważ jeśli już się na niego decydujemy to powinno mieć jakiś zamysł, jakiś cel, powód. Tu nie chodzi o zwykłe oddanie głosu młodzieńczym hormonom (możemy sprzeciwiać się niezależnie od wieku), nie chodzi o manifest swojej wyższości, lub kaprys. Jeśli już walczyć to w imię jakiejś wyższej idei. Tak na prawdę nie potrzebujemy do tego milionowej manifestacji, pochodu, krzyku, rymując się haseł czy plakatów. Najważniejsza w tym wszystkim jest nasza postawa życiowa, może nie tak oczywista jak bilbord, może o wiele bardziej cicha, ale często w swoich skutkach o wiele lepsza, a przede wszystkim - długotrwała.
Każdy z nas może wyjść na ulicę i głosić co ze chce - ale prawdziwe jest jedynie to jacy jesteśmy na codzień. Ta nieco żmudna walka, daje więcej satysfakcji i efektów, niż "jednorazowe akcje".
W takim razie kolejne pytanie: w imię czego warto walczyć? Myślę, że na to każdy powinien sobie w ciszy odpowiedzieć sam, co jest dla niego najważniejsze. Jednak gdybym miała uogólnić powód walki, odpowiedź nasuwa mi się jedna: wolność. Nie mam tu na myśli robienie tego co mi się podoba, latania nago po ulicach i okradania kiosków - ponieważ "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka". Brzmi jak ograniczenie? To tylko pozory, ponieważ zabierając innym ich wolność, sami stajemy się niewolnikami własnego sumienia.
Więcej już niedługo
Pojęcie wolności jest w tych czasach błędnie pojmowane. Ludzie coraz częściej sami zabierają sobie wolność przez życie w nałogu, przemocy. Myślisz samodzielnie, co w dobie ogólnie dostępnych mediów, "zagłuszaczy sumienia" jest sztuką... Dlatego czekam na kolejnego posta i napewno będę Cię czytać! ;)
OdpowiedzUsuńJak najbardziej się z Tobą zgadzam i dziękuje za motywujące słowa :) Na pewno napiszę w którymś poście o odbieraniu sobie wolności, też bardzo często to zauważam - wielu z nas na co dzień myli niewolę z wolnością (np. właśnie nałogi)
OdpowiedzUsuńAsia idź dalej tą drogą! :)
OdpowiedzUsuńBędę się starać :))
OdpowiedzUsuń