Slyszeliscie kiedys stwierdzenie, że każdy pomysł jest dobry? Czy Wam też mimowolnie nasuwa ironiczne skojarzenia?
Otóż mimo wszystko, w tym stwierdzeniu jest masa prawdy, a dokładniej
masa dobra :D.
Powiedzmy sobie szczerze, będąc często skupionym przede
wszystkim na sobie (z sobą spędzamy najwięcej czasu, przez pryzmat siebie często
patrzymy, mając w końcu na bieżąco wgląd do wszystkich naszych spraw i odczuć) –
często próbujemy się za wszelką cenę z tym naszym :”ja” się przebić. Ze swoim
myśleniem, nastawieniem do życia, czy właśnie pomysłami. Nie musi to oczywiście
znaczyć od razu, że chcemy się przebić z czymś złym – gdy zależy nam na patriotyzmie,
wierze, lub jakiejś dotykającej nas sprawie, to czasami aż chciało by się wykrzyczeć
: Polska powinna wyglądać tak i tak, niebo jest niebieskie, trzeba jeść żeby
żyć, nie na odwrót itp. Wszystko to mogą być piękne postulaty, dobre stwierdzenia.
Tym bardziej łatwo nam jakąkolwiek sprzeczną z naszym zdaniem opinię podsumować
krótkim „to głupie! Nie znasz się!”. Często to widać, gdy dzieci (ale nie rzadko
i starsze osoby) pracują nad czymś w grupach. Pewne siebie osoby głośno
wyrażają swoje opinie, pomysły. Często ich przewagą jest przede wszystkim to, w
jaki sposób mówią. Słychać „ej mam świetną myśl, zrobimy tak i tak”. Tym
bardziej łatwiej im uciszyć inne osoby, gdy ona delikatnie, by przypadkiem
kogoś nie urazić mruczą „ejj…mam taki pomysł… nie wiem czy dobry, ale ….” – z jaką
łatwością, można takiej osobie odpowiedzieć „Nie, to bez sensu”. Dlaczego Ci
ludzie nie wydają się być pewnymi swoich pomysłów? Może ich tak wychowano, może
czują, że w ten sposób okazują więcej szacunku, może mają taki charakter, a
może są przyzwyczajone do tego, że inni odrzucają to, czym oni chcą się dzielić
ze światem. Usłyszałam ostatnio, że głębokie przeżycia wewnętrzne mają jeden
minus – gdy się nimi podzielić, tracą w dużej mierze swój aromat, swój smak.
Gdy przykładowo przeżyliśmy niesamowitą euforię, najpiękniejsze wydarzenie w
naszym życiu, po którym banan nam z twarzy nie schodzi przez tydzień – to nagle,
gdy chcemy się nim podzielić zaczynamy dukać ”yymm..ej… to było super. Czaisz,
znaczy… to trzeba przezyc, ale … nie wazne, to glupie…”. A tak naprawde, kazde
takie przezycie jest wazne. I pięknie jest się nim dzielić. Tak samo jeśli chodzi
o pomysły, na zycie, na prace, poglady, to są cudowne rzeczy. Tylko, że my
często patrzymy przez swoje nastawienie. Kogos nie lubimy, lub nie uwazamy go
za autorytet i z marszu jego słowa oglądamy przez ironiczny pryzmat. Lub
uważamy, że osoba jest niekompetentna, mniej zna się na danej dziedzinie itp.,
i nie damy jej dojść do słowa. Bo ją oceniamy, bo uważamy, że i tak nie ma
racji. A do ludzi – kolejne piękne zdanie, jakie usłyszałam ostatnio :D – do ludzi
powinno się podchodzić jak do Hostii – lub, mniej „religijne” porównanie, ale
też piękne – z każdym powinno się rozmawiać tak, jakby był ostatnim człowiekiem
na ziemi.
Jeśli z kimś się nie zgadzasz, to dyskutuj z nim, ponieważ jeśli zaczniesz się z nim kłócić i nazywać jego poglądy debilnymi, to będzie to z Twojej strony atak, który jest nie potrzebny jeśli masz racje – ponieważ jeśli człowiek ma racje, to albo ma dostateczne argumenty, żeby potwierdzić swoją tezę, albo umie powiedzieć „nie umiem Ci tego teraz wyjaśnić, ale wiem że jest inaczej niż mówisz” z pełnym spokojem i pewnością. Zwykle ludzie którzy się boją, że ktoś ich zagnie, albo zmieni ich światopogląd przekrzykują, zagłuszają i obrażają drugą osobę, żeby nie tyle wysłuchać i obalić mylne stanowisko, co nie dać im przypadkiem powiedzieć prawdy, która postawi ich pod ścianą.
Jeśli z kimś się nie zgadzasz, to dyskutuj z nim, ponieważ jeśli zaczniesz się z nim kłócić i nazywać jego poglądy debilnymi, to będzie to z Twojej strony atak, który jest nie potrzebny jeśli masz racje – ponieważ jeśli człowiek ma racje, to albo ma dostateczne argumenty, żeby potwierdzić swoją tezę, albo umie powiedzieć „nie umiem Ci tego teraz wyjaśnić, ale wiem że jest inaczej niż mówisz” z pełnym spokojem i pewnością. Zwykle ludzie którzy się boją, że ktoś ich zagnie, albo zmieni ich światopogląd przekrzykują, zagłuszają i obrażają drugą osobę, żeby nie tyle wysłuchać i obalić mylne stanowisko, co nie dać im przypadkiem powiedzieć prawdy, która postawi ich pod ścianą.
Jeśli chcesz wyjść na imprezę na miasto, a ktoś grupy
wyskoczy z jakimś pomysłem który Ci kompletnie nie odpowiada, np. stwierdzi, że
woli żebyście wszyscy razem zamiast się bawić poszli nie wiem, wyrywać chwasty
nad stawem ;P – to nie sycz od razu „Ty debilu”, tylko posłuchaj, zastanów się,
skąd się u niego wziął ten pomysł, zanurkuj chociaż piętro głębiej w to co mówi
drugi człowiek. Nawet jeśli ten pomysł Ci się wyda idiotyczny, to pamiętaj, że
ta osoba ma takie samo prawo wyrazic swoją opinię i zostać wysluchana (w
granicach wolności i moralności of course, mamy prawo nie słuchać tego co nas
obraza, obrzydza itp.). I nawet jeśli jakies slowa tej osoby wydadzą Ci się bez
sensu, nawet jeśli sa tak idiotyczne ze nawet nie umiesz znaleźć argumentu przeciw,
wysłuchaj. Moze będziesz pierwszą osobą, która jej slucha od roku, może to Cie
do czegos popchnie, zainspiruje, może wymyslisz potem sam dzieki temu cos
lepszego? Lub przynajmniej upewnisz się mocniej w tym w co wierzysz, jaką decyzje
podjąłeś. O ile piękniej by było, gdybyśmy pilnowali takich małych rzeczy. O
ile piękniej by się wgl żyło, gdybyśmy pilnowali, takich małych rzeczy, jak choćby
słuchanie. O ile wiecej pewnych siebie ludzi byłoby, gdyby rodzice i
nauczyciele mieli siłę odpowiadać na wszystkie tzw.: „głupie pytania”, typu „po
co myć ręce przed obiadem?”. Czasem nie mamy świadomości jak ważne jest wziąć oddech
i wytłumaczyć, niż rzucić „ przyjmij że tak jest i nie zadawaj bezsensownych
pytań”. A ciekawość świata, nie jest bezsensowna! Niestety, dajemy sobie wpisać
w psychikę nie prawdę i potem już nawet będąc dorośli, gdy ktoś w towarzystwie użyje
jakiegoś trudnego słowa, typu nie wiem, „immunologicznie kompatybilny” (tak,
właśnie to wymyśliłam xD) wszyscy niemrawo potakują i wpatrują się w kąt,
zamiast normalnie spytać kumpla/koleżanki – „ej co to znaczy, bo nie rozumiem”.
Dlaczego tak jest? Bo większość z nas ma zakodowane hasła: „pytanie się
świadczy o nie wiedzy, twoje pomysły są głupie, udawaj że myślisz jak inni”. Mega
to hamuje rozwój wszelaki ;).
Takie moje przemyślenia :D
Życzę wszystkim by każdy z
kim rozmawiacie był jak Hostia i/lub ostatni ludek na ziemi :D Sobie
tego też życze of course ;)