środa, 24 grudnia 2014

święta-święta

Już wieki nic nie pisałam, więc taka niespodzianka n a święta :D
Dużo ostatnio przeprowadziłam rozmów z osobami, które nie przepadają za świętami. Czasem były krótkie "Ja lubie - a ja nie", a czasem dłuższa dyskusja. Przy okazji tej drugiej, pojawiał się często argument, który mnie mocno zastanawiał "w święta jesteśmy mili na siłę, udajemy, myśląc co innego".
Po dłuższym zastanowieniu doszłam do wniosku - może to w pewnym stopniu udawanie, ale myślę, że jest nam (conajmniej raz do roku) potrzebne.
Wiem, że to nie brzmi, ale zaraz wyjaśnie :D.
Chodzi o to, że wiadomo - wyrozumiali dla siebie powinniśmy być cały rok, jednak wiadomo, że mało komu to się udaje. Poza tym jestem zdania, że każy z nas, niezależnie od wieku potrzebuje, żeby go trochę wychować ;) Innymi słowy pomóc w "doskonaleniu się", stawaniu się lepszym człowiekiem. Tak jak małemu dziecku mówi się, żeby nie krzyczało głośno jak czegoś chce, tylko ciszej o to prosiło -> dla dziecka jest to nienaturalne i nie logiczne, ale "udaje" ono, że tak spokojnie mówi zawsze gdy czegoś chce, aż mu to wyjdzie w nawyk i zrozumie, jaki to ma sens.
Tak samo nas trzeba od czasu do czasu wychować i myślę, że takie święta to doskonała dla wszystkich okazja, żeby wstrzymać się od narzekania na ości i brak śniegu, nie komentować wpadek bliskich itp itd :). Jako forma treningu i przykładu dla wszystkich wokół, jacy powinniśmy być dla siebie zawsze :) By każdy dzień był Bożym Narodzeniem ;)
Pozdrawiam Was ciepło i wesołych błogosławionych świąt życzę :)