niedziela, 22 grudnia 2013

Jak niewiele lekcji z podstawówki pamiętam, to nie wiedzieć czemu wyryła mi się w głowie jedna z historii, która opowiadała nam wychowawczyni. Była o małej dziewczynce.Żyła w wysprzątanym, poukładanym, niemal sterylnym domu, z mamą pracoholiczką, która wiecznie powtarzała małej, że ta ma dorosnąć. Nie było wspomniane ile dziewczynka ma lat, ale pojawiła się wzmianka o tym, że jest jeszcze w takim wieku, że mama ją czesze i pomaga się jej umyć. Jednak w związku z wymaganiem wobec córki, zabrała jej wszystkie zabawki, uważając,że dzięki temu przyśpieszy jej dorastanie. Sama nie radziła sobie ze sobą, po położeniu do łóżka dziewczynka wytrwała czekała, aż usłyszy, że jej mam wyłącza laptopa, zamyka pudełko z lekami (prawdopodobnie nasennymi) i kładzie się spać. Wtedy po cichu szła do swojego kosza z ubraniami, w którym na samym dnie chowała swojego pluszaka. Potem kładła się z powrotem spać, rozmyślając o swoich sąsiadach. Nie umiała pojąć jak to jest, że chociaż z powodu gromadki dzieci nie było tam za dużo miejsca, a przy tym porządku, to pranie wiszące w kuchni i ciągły hałas nie przeszkadzało jej w pobycie u nich, podczas gdy w swoim domu, gdzie wszystko jest ułożone i na swoim miejscu, tak bardzo źle się czuła.

Z tego tekstu można wiele wyjąć dla siebie - ale z okazji zbliżających się świąt, chciałabym go rozpatrzeć krótko pod tym kątem. Chce przypomnieć sobie i Wam, że od czystych okien i wypieczonego ciasta, ważniejsza jest atmosfera, zachowanie sensu. Zapach upranych dywanów, czy barszczu dochodzący z kuchni ma tylko podkreślić klimat, a nie go tworzyć. Jeśli jesteś wierzący, pamiętaj że wspominasz przyjście Boga, który oczkuje miłości, a nie wysprzątanej szuflady (oczywiście jedno drugiemu nie przeszkadza, masz chwilę czasu to zrób porządek ;) ), a jeśli nie to i tak, praktycznie ta sama rada do Ciebie: pamiętaj o rodzinie, o miłym spędzeniu czasu i nie daj się gonitwie za zakupami, karpiem i serwetkami.

Bo niezależnie od wyznania, zawodu, czy kolory skóry, w życiu chodzi generalnie o miłość ;) ( w bardzo ogólnym znaczeniu). Miłość jako miłość rodzicielską, partnerską, przyjacielską czy po prostu, miłość do drugiego człowieka, nawet jeśli znamy go 5 minut ;). Więc nie bawmy się w bycie nie wiadomo kim, zakasajmy rękawy i między sprzątaniem, a zakupami nie zapomnijmy dojrzeć drugiego człowieka :)

czwartek, 5 grudnia 2013

Jedną miarą

  Wyjazdy, szkoła...nazbierało się troche to i tutaj mnie długo nie było, więc nie napisałam nowego posta. W zamian za to wklejam moje wypracowanie na polski ;) wybrałam temat: "szukajmy całego wśród dziur". Także lajtowo, nie jest to porównywanie tekstów, albo streszczenie "dziadów" ;)



Jedną miarą
Prosto z mostu, bez zbędnych wstępów: przez całe życie szukamy ideału. Chcemy idealnej pracy, szkoły, związku, wesela, mieszkania, przyjaciela, chłopaka, dziewczyny, dziecka itp. Jednak na przekór fali kultury masowej, dla każdego z nas ten ideał wygląda inaczej. Spełnieniem marzeń jednej z kobiet jest mały skromny ślub w drewnianym kościółku w rodzinnym mieście, inna zaś nie wyobraża sobie innego miejsca, jak wzgórze San Torino.
Zostawmy miejsca, wróćmy do ludzi: niemal każda dziewczyna nosi w głowie obraz idealnego chłopaka. Zwykle ma być jedynie zabawno-poważny, inteligentny- ale nie mądrala, twardy, ale przy tym czuły, silny, ale nie „napakowany”, wysoki, ale nie za bardzo, przystojny – ale też nie tak, żeby wszystkim dziewczynom się podobał. To wszystko plus jeszcze kilka innych cech, zależnie od charakteru dziewczyny. Jeśli ma to wszystko jest ideałem, teraz tylko znaleźć kogoś, kto najbardziej odpowiada temu opisowi.
Prawda jest „niestety” inna. Na świecie nie ma ideałów. W najpiękniejszym, najlepiej wyremontowanym mieszkaniu, prędzej czy później NA PEWNO się coś zepsuje. Podczas „wymarzonego ślubu” może zacząć padać deszcz. Szukając drugiej połówki, przyjaciela, czy współpracownika nigdy nie znajdziemy kogoś idealnego. Brzmi to niesprawiedliwie? To tylko pozory. Popatrz na siebie. Ja patrzę w lustro i widzę wiele swoich wad. Nie namawiam tu nikogo do popadania ze skrajności w skrajność, nie mam na myśli wpatrywania się w swoje kompleksy i szukania wad za wszelką cenę. Mam na myśli jedynie uświadomienie sobie ich, ponieważ skoro chcemy kogoś dobrego, mądrego, fajnego itp…to powinniśmy najpierw sprawdzić, czy my sami mamy w sobie te wszystkie cechy naraz, których wymagamy u innych. Więc, jeśli chodzi o mnie to jest tak: często się mylę i mam kiepską pamięć. Tak, brakuje mi orientacji w terenie, a włosy nigdy nie chcą się ułożyć tak jak „powinny”. Nie – nie chciałabym przebywać z kimś stuprocentowo doskonałym, przy kim czuła bym się jak ofiara losu. Każdy z nas ma wady i to właśnie jest w nas piękne. Przyjrzyj się ludziom otaczającym Cię. Może dzięki temu, że twoja koleżanka nie jest otwarta na ludzi, tylko Ty i niewielu innych ma szanse wejść do jej świata, odkryć skarb, który w nim ukrywa. Może właśnie dzięki swoim włosom w ciągłym nieładzie wyróżniasz się z tłumu? Może chłopak, któremu brakuje poczucia humoru, nadrabia niesamowitą inteligencją, którą nauczył się zasłaniać ten „defekt”?
Oczywiście, nie da się wszystkich lubić, nie zależnie od wielkości naszego serca. Einstein powiedział kiedyś na pozór zabawne zdanie, które jednak kryje w sobie wiele prawdy: „Każdy jest geniuszem, ale jeśli ocenisz rybę, po jej zdolności do wspinania się po drzewie, całe życie będzie wierzyła, że jest głupia…”*. Nie powinniśmy katalogować ludzi, choć prawdą jest, że stereotypy zwykle tworzymy i/lub zapamiętujemy mechanicznie, że jest to ułatwienie dla naszego mózgu, ale patrząc z innej perspektywy: leżenie na kanapie przed telewizorem przez cały dzień, zamiast biegania nasz mózg też odczytuje jako ułatwienie. Ktoś może być łamagą w szkole, a jednocześnie wybitnym sportsmenem. Komuś może brakować słów na scenie, ale też ta sama osoba może jednocześnie brylować towarzystwie. Ja jestem tego przykładem. Ty jesteś tego przykładem. Każdy z nas jest, niezależnie od tego, jaki się nam wydaje.
Nie jest to jakiś niesamowity tekst, udoskonalony wspaniałymi epitetami, czy porównaniami…ale jest to mój tekst. Może nie idealny, ale mój. Napisałam co czuje, jak mi się wydaje i mam tylko cichą nadzieję, że ktoś przeczyta ten tekst i dostrzeże kogoś ze swojego otoczenia kogo nie docenił, może nawet o kim zapomniał – tak jak mi się nie raz zdarza. Uczę się nie dyskwalifikować ludzi, z sobą włącznie. Musimy najpierw pokochać siebie, z naszymi wadami, by ktoś pokochał tak samo nas. Całych jak leci, a nie tak, tyle że z mniejszymi uszami, trafniejszymi ripostami, czy większymi mięśniami. Akceptujmy i szukajmy siebie nawzajem, bo życie jest za krótkie na chowanie urazy i szukaniu wad.

*Cytat o rybie ze specjalną dedykacją dla o.Fidelisa :d
pozdrawiam :)