Spokojnie, nie bd szerzyć żadnej propagandy, ani przekonywać do żadnego z kandydatów ;) Doszłam do kilku wniosków, które przedstawie w postaci poradnika, do któego nie trzeba się oczywiśćie stosować, ale może komuś to pomorze w wyborze :)
1. Nie czytaj samych obietnic, programów wyborczych - obejrzyj PRZYNAJMNIEJ jakiś wywiad, debatę najlepiej, by zweryfikować jego słowa i zobaczyć też, jakim jest typem człowieka (bo plany planami, ale trzeba pamiętać, że ta osoba jest wizytówką naszego kraju).
2. Nie głosuj na konkretnego kandydata wyłącznie z powodu, bo: "wszyscy moi znajomi głosują", "ktoś mnie zaprosił do wydarzenia na fb, to czemu nie", "w ciemno wybieram, bo ktoś mi tak podpowiedział" itp. Może to "tylko" jeden, ale zawsze TWÓJ głos ;).
3. Czy wgl iść głosować? Moim zdaniem tak (choć każdy ma oczywiście prawo do swojego zdania). W mojej opinii, mamy przywilej którego często nie doceniamy, którego wielu ludziom brakuje, za który nasi dziadkowie, pradziadkowie przelewali krew, by nam je zapewnić.
4. Czy głosować na "starych", dobrze znanych kandydatów, czy na tych z nowymi ideami? To zostawiam każdemu do prywatnego osądu. Ważne by kierować się swoimi przekonaniami. Jedyne czego się przyczepie, to tego, by głosować za zmianami które pokrywają się z naszym światopoglądem, może to dość oczywista rada, ale wiele osób popiera zmianę tylko dlatego, że jest zmianą, "bo w kraju jest źle i powinno być inaczej", warto odpowiedzieć sobie na pytanie " w jakiej Polsce chce żyć?".
5. Uważaj na polityków którzy obiecują rzeczy, na które nie mają wpływu będąc na stanowisku na które kandydują ;).
a tu jeszcze wklejam stary post, dość podobny, o tym po co głosować ;) wiele rzeczy się powtózyło jak tak patrze, ale to git, widocznie przekonania za mocno mi się nie zmieniły ;) http://cichy-bunt.blogspot.com/2014/05/gosowac.html
pozdrawiam ;)
czwartek, 7 maja 2015
wtorek, 17 lutego 2015
typowy ankietowany
Duużo się ostatnio nachorowałam, co zaowocowało w pewnym stopniu częstszym używaniem facebooka, ale przede wszystkim dużą ilością czasu spędzonego przed telewizorem (co mi zdarza się bardzo rzadko, od czasu do czasu jakiś film, może odcinek serialu, tak o). Zwróciłam więc trochę uwagę na reklamy w TV i swoje stare wiadomości z facebooka.
Jeśli chodzi o to pierwsze, to wiadomo - potrzeba dźwignią handlu. Jak jest zima, pojawia się więcej reklam leków na odporność i ból gardła, a na kanałach dla dzieci niezależnie od pory roku leci więcej reklam żelków, jogurtów itp. Ogólnie pojawia się w nich zwykle to na co jest potrzeba (lub to na co reklamodawca chce, żeby była).
Kiedyś w gimnazjum na religii rozdali nam fragmenty gazety BRAVO.
Każdy dostał stronę/dwie na ławkę. Mieliśmy wyobrazić sobie, że jesteśmy kosmitami, którzy są pierwszy raz na ziemi, a ta gazeta to jedyne źródło informacji o niej jakie znaleźliśmy - przeczytać je i ocenić na ich podstawie naszą planetę.
Podobne zadanie zrobiłam oglądając ostatnio reklamy ;). Przyjrzałam się, jak osoba kompletnie spoza - temu czym "typowy polak" się interesuje, zajmuje, czego potrzebuje.
Dowiedziałam się, że typowy polak potrzebuje jedynie seksu, jedzenia i tanich rat. No i ewentualnie czegoś na katar nie podrażniającego nosa.
Zabieg odwrotny wykonałam wcześniej z nudów u siebie na skrzynce pocztowej na fcb. Znalazłam tam okienko z wyszukiwarką, w którym można wpisać jakąś frazę, która zaraz jest wyszukiwana we wszystkich wiadomościach jakie wysłaliśmy, lub do nas przyszły - i po chwili wszystkie informacje w których był użyte te hasła zaraz nam się wyświetlają.
Zaczęłam wpisywać wszystkie "ważne" dla sb słowa - wartościowe, podniosłe wyznaczniki życia można powiedzieć. Wyskoczyła mi po tym zabiegu może garść wiadomości. Za to gdy wpisałam w wyszukiwarkę "beka" stronę mogłam jeszcze rozwinąć ze dwa razy ;).
Wniosek? Po obu doświadczeniach dotarło do mnie, że strasznie wszystko spłycamy. TV pokazuje nam płytką rzeczywistość, a nasze rozmowy, coraz rzadziej są "podniosłe i ważne" coraz częściej spłaszczone do rozmów ogólnych, o wszystkim, zmienione w rozmowy przystępne dla każdego - czyli w stylu typowej reklamy skierowanej do masy.
Więc trzeba szukać w codziennych rozmowach odskoczni od rzeczy przyziemnych i pogadać czasem o czymśgłębokim ;). By nie doprowadzić do sytuacji, gdy rozmowy na temat życia, muzyki, sztuki, możemy wyliczyć szybko na palcach jednej ręki (albo co gorsza, że nawet nie mamy potrzeby tej ręki wystawiać) - by nie stać się płaskim społeczeństwem bez wygórowanych oczekiwań, wałkującym w kółko te same tematy, by nie pasować do "typowego ankietowanego" ;).
Tyle mądrzenia się na dzisiaj ;d
Jeśli chodzi o to pierwsze, to wiadomo - potrzeba dźwignią handlu. Jak jest zima, pojawia się więcej reklam leków na odporność i ból gardła, a na kanałach dla dzieci niezależnie od pory roku leci więcej reklam żelków, jogurtów itp. Ogólnie pojawia się w nich zwykle to na co jest potrzeba (lub to na co reklamodawca chce, żeby była).
Kiedyś w gimnazjum na religii rozdali nam fragmenty gazety BRAVO.
Każdy dostał stronę/dwie na ławkę. Mieliśmy wyobrazić sobie, że jesteśmy kosmitami, którzy są pierwszy raz na ziemi, a ta gazeta to jedyne źródło informacji o niej jakie znaleźliśmy - przeczytać je i ocenić na ich podstawie naszą planetę.
Podobne zadanie zrobiłam oglądając ostatnio reklamy ;). Przyjrzałam się, jak osoba kompletnie spoza - temu czym "typowy polak" się interesuje, zajmuje, czego potrzebuje.
Dowiedziałam się, że typowy polak potrzebuje jedynie seksu, jedzenia i tanich rat. No i ewentualnie czegoś na katar nie podrażniającego nosa.
Zabieg odwrotny wykonałam wcześniej z nudów u siebie na skrzynce pocztowej na fcb. Znalazłam tam okienko z wyszukiwarką, w którym można wpisać jakąś frazę, która zaraz jest wyszukiwana we wszystkich wiadomościach jakie wysłaliśmy, lub do nas przyszły - i po chwili wszystkie informacje w których był użyte te hasła zaraz nam się wyświetlają.
Zaczęłam wpisywać wszystkie "ważne" dla sb słowa - wartościowe, podniosłe wyznaczniki życia można powiedzieć. Wyskoczyła mi po tym zabiegu może garść wiadomości. Za to gdy wpisałam w wyszukiwarkę "beka" stronę mogłam jeszcze rozwinąć ze dwa razy ;).
Wniosek? Po obu doświadczeniach dotarło do mnie, że strasznie wszystko spłycamy. TV pokazuje nam płytką rzeczywistość, a nasze rozmowy, coraz rzadziej są "podniosłe i ważne" coraz częściej spłaszczone do rozmów ogólnych, o wszystkim, zmienione w rozmowy przystępne dla każdego - czyli w stylu typowej reklamy skierowanej do masy.
Więc trzeba szukać w codziennych rozmowach odskoczni od rzeczy przyziemnych i pogadać czasem o czymśgłębokim ;). By nie doprowadzić do sytuacji, gdy rozmowy na temat życia, muzyki, sztuki, możemy wyliczyć szybko na palcach jednej ręki (albo co gorsza, że nawet nie mamy potrzeby tej ręki wystawiać) - by nie stać się płaskim społeczeństwem bez wygórowanych oczekiwań, wałkującym w kółko te same tematy, by nie pasować do "typowego ankietowanego" ;).
Tyle mądrzenia się na dzisiaj ;d
Subskrybuj:
Posty (Atom)