sobota, 5 kwietnia 2014

Boimy się, że wszystko to za mało

Ciągle dzisiaj coś wcinam, więc wstęp też będzie kulinarny :P

  Mega lubie mocne, konkretne smaki. Pikantne, słodkie, kwaśne... jak lemoniada to ze zmiksowanych cytryn, nie z samego soku, jak czekolada pitna, to już sobie odłożę kasy na taką konkretną gęstą prawdziwą w sprawdzonym miejscu, a nie zabarwianą wodę z autoamtu. Rosół dopiero jak dowale full maggi itp ;)
  Takie smaki na sto procent. Coś pięknego.
  No i teoretycznie (nie wolno zaczynać zdania od "no i") Wszystko powinno się tak robić. Nie chodzi mi o żarcie, bo to kwestia smaku, tylko o takie bardziej życiowe rzeczy. Tylko dlaczego tego nie robimy?
  Po pierwsze, najbardziej oczywiste - że gdyby człowiek wkładał serce we wszytko, to by się wykończył. To fakt. Szkoła najprostszy przykład - najlepiej skupić się na przedmiotach która nam się przydadzą/interesują nas/ itp, niż zakuwać na blachę wszystko co się da i ryzykować wypaleniem. Pomijając oczywiście ludzi, którzy np mają mega dobrą pamięć i to nie sprawia im problemu, ale mówię tak ogólnie.
  Czyli wychodzi na to, że trzeba dawaćcałego siebie tylko tam gdzie trzeba, gdzie nam zależy. Skupmy się na tym drugim.
  Na swoim przykładzie wiem, że z rzeczami które kocham, które są moją pasją bywa, że nie daje z siebie wszystkiego. Przynajmniej nie zawsze. Jest tak zwykle w przypadku gdy ktoś mnie ocenia, gdy jest w tym specjalistą.
  Nie mam tu na myśli sytuacji, w stylu, że nauczycielka sprawdza moją znajomość matematyki. Moja znajomość matmy jest mała, jeśli stojąc przy tablicy nie pokazuje całych moich, nazwijmy to "umiejętności" jest to spowodowane raczej stresem.
  Jednak kiedy mamy pokazać nasz talent, coś co jest naszą pasją i podlegać ocenie, zwykle nie dajemy z siebie wszystkiego. Zwykle nawet nie jest to spowodowane stresem. Tyko tym, że boimy się dać z siebie wszystko. Dlaczego?
  Jeśli zrobimy coś połowicznie, to nawet gdy zawiedziemy wszystkich, to wytłumaczymy się przed sobą: 'nie dałam rady, gorszy dzień, stać mnie na więcej". Jednak my boimy się tego, że jeśli damy z siebie wszystko, to to "wszystko" będzie nie wystarczające. Boimy się, że dotrze do nas fakt, że nasze marzenie nie jest dla nas. Nie ma szans na jego spełnienie. To tak jakby napisać utwór, dać z siebie wszystko grając i po występie usłyszeć ocenę: "no było spoko, chyba nawet znam kogoś kto by ten utwór zagrał wspaniale, prosze prześlij mi nuty".
  Dlatego często nasze pasje zamykamy w kręgu znajomych, by snuć dalej niedokończone marzenie, które może jest niepełne, nie rozwinięte, ale za to nic nie sprawi, że zniknie ono na zawsze.

2 komentarze:

  1. Przepraszam, piszesz tak źle składniowo, że nie umiem tego przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spoko, jeszcze gorzej wysławiam się w realu :D

      Usuń