sobota, 26 kwietnia 2014
Słowa
Każdy z nas ma w większą, lub mniejszą potrzebę się czasem wygadać, albo po prostu pomówić, wyrazić swoją opinie, uczucia itp. Wbrew pozorom, nawet zamknięte w sobie osoby, mają silną potrzebę mówić. Potrafimy gadać bez przerwy, komentować fakt, że właśnie przeleciał gołąb, powtarzać, że boli nas głowa, nie dlatego, że chcemy by ktoś coś na to zaradził, tylko po to by podzielić się tym co w tej chwili czujemy. Potrzebujemy stwierdzać zwykłe oczywiste fakty, by mieć ze sobą ciągły kontakt, przedstawiamy sprawy, które nie mają rozwiązania, nie oczekując, że ktoś nam w nich pomoże, tylko żeby po prostu mówić, dać upust uczuciom. W tym wszystkim w sumie nie ma nic złego, poza jednym faktem - nasza ogromna potrzeba mówienia, zwykle nie pokrywa się z potrzebą słuchania.Wylewamy jedni na drugich potok słów, odbierając pobieżnie to co inni mają nam do zaoferowania. Gadając w grupie często przekrzykujemy się, nie interesuje nas to co ma reszta do powiedzenia, ważne by ta reszta usłyszała MÓJ pogląd. Często nawet jak idziemy do kogoś po radę, to w rzeczywistości nie chcemy tak naprawdę usłyszeć odpowiedzi bo wiemy, że w rzeczywistości i tak będziemy obstawać przy wcześniej podjętej decyzji. Mimo to mówimy.
Przestało być już nawet popularne stwierdzenie w stylu "przepraszam, wtrącę się", w którego miejsce pojawiło się wyskakiwanie z tym co wpadło nam do głowy, w momencie gdy druga osoba bierze oddech. Wtrynianie się ze swoją "dużo poważniejszą" sprawą, podczas gdy grupa mówi o czymś innym, też nie jest niczym nowym.
Zapominamy często o tym, że słowa mają też drugie dno. Można powiedzieć "nienawidzę cię" w żartach, a można też powiedzieć "kocham cię" z taką ironią, że komuś w pięty pójdzie. Zwykłe "smutno mi ostatnio" może być tłumionym wołaniem o pomoc, a "nudzę się, dawaj chodźmy się gdzieś przejść" - propozycją planowaną od dwóch miesięcy.
Tylko, że my się wiecznie nie słuchamy, szukamy kontekstów i drugiego dna tam gdzie chcielibyśmy, żeby były, zamiast tam gdzie mamy je podane prawie na tacy. Słuchajmy się nawzajem, szanujmy, poczekajmy, aż inna osoba dokończy, pamiętajmy, że słowa mają swoją wagę. Ważmy je, szczególnie nie lećmy na łeb na szyje z tymi oskarżającymi, z nazywaniem ludźmi wrogami, czy przyjaciółmi. Nie zapominajmy dziękować, nie wstydźmy się przepraszać, bądźmy uważni. Kieruje te rady w równej mierze do Was, jak i do siebie - jeśli chodzi o nawijanie bez sensu, stoję często na podium ;)
mega cytaty na koniec xd: "Często prowadzę z sobą długie rozmowy i jestem przy tym tak mądry, że czasami nie rozumiem ani jednego słowa z tego, co mówię." Oscar Wilde
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Trzeba też zauważyć, że nasz ciągle wypowiadane słowa zupełnie tracą na znaczeniu, obecnie wcale nie jest niczym złym powiedzenie komuś "Kocham Cię" gdy nic sie wcale do tej osoby nie czuje, nie można nikomu "wierzyć na słowo" bo to słowo nic już nie znaczy. I to jest paranoja w którą popadamy.
OdpowiedzUsuń