wtorek, 7 stycznia 2014

miłość do samego siebie

  Jeśli spojrzysz w lustro i powiesz głośno,że się sobie podobasz, ludzie mogą stwierdzić, że jesteś narcyzem, lub może nawet zadufanym w sobie egoistą. Za ta przyjęło się jako norma to, że patrzymy na siebie mówiąc "ło matko jaka ja brzydka, gruba, dzika" i oczekujemy na słowa zaprzeczające tym przymiotnikom. Ba! Jeśli ktoś potwierdzi nasze słowa, jesteśmy w stanie się obrazić! Bezsens, może to właśnie dopiero jest próżność, kryjąca się pod pozorami skromności. Mówi się, że skromność, to świadomość siły, której się nie nadużywa. Oczywiście, to co zawsze powtarzam, nie popadajmy ze skrajności w skrajność. Mówienie: "wow, wow, patrzcie jaki jestem super, wow" - to już też próżność, tak jak w drugą stronę, mówienie o sobie samych złych rzeczy też nic dobrego nie przynosi.
  Więc jaki jest na to sposób? Stanąć w prawdzie. Po prostu. Jeżeli mam wrażenie, że za dużo gadam, to oznajmiam to głośno jako fakt, by dowiedzieć się czy nie przesadzam i jak to widza inni. Nie dlatego, że oczekuje w odpowiedzi: "ach nie ach nie, nie prawda, skończ opowiadać, mam jeszcze  dwie godziny przerwy".
  Tak naprawdę boimy się powiedzieć głośno i otwarcie o swoich dobrych cechach. Ze zewnętrzynymi jest problem, o którym już wspomniałam, a co dopiero gdy dokopiemy się dalej! Od umiejętnośći zaczynając (powiem, że napewno źle napisze ten sprawdzian, tzn.: i tak pojdzie mi super, ale nie jeszcze coś sobie pomyślą), czy najważniejszymi, naszymi stałymi cechami. Kto z nas publicznie chwali swoje cechy? Za kogo by nas wtedy wzieli?
  Można powiedzieć, że się czepiam i że tak naprawde jest to mało istotny szczegół. Jednak moim zdaniem to zjawisko jest objawem czegoś większego: naszego braku miłości do siebie. Cały czas oczekujemy, że ktoś inny nas pochwali, zauważy, co jest oczywiście ok, ale o ile nie zapominamy o chwaleniu samych siebie. Nikt tak nie zna naszych możliwości jak my sami, wiec wiele możemy zdziałać na polu naszego własnego wzrastania. Tylko że powtarzania wszystkim naokoło (w tym wmawianie tego sobie) że nic nie umiem nic nie umiem, jestem brzydki, głupi, żal - nie pomoże nam w tym. Przyniesie może krótkotrwałą ulgę, gdy ktoś nam powie,że to nie prawda. To tyle. Oczywiście, pochwały są dobre, plus każdy ma dzień, żeby ponarzekać, sedno jest w tym, by tego nie robić bez potrzeby, bo wtedy krzywdzimy tylko siebie.
  Oczywiście, nie stawiam się w roli wszechwiedzącego moralizatora - sama przyłapuje się non stop, na "zrzucaniu" swoich sukcesów na innych, czy po prostu na łut szczęścia.  Po prostu powoli dociera do mnie, co w tym jest nie tak i stwierdziłam, że się z Wami podzielę;). Bardzo możliwe, że ktoś z Was przyłapie mnie na słowach w stylu: "nic mi nie wychodzi, jestem bez sensu" - możecie mnie wtedy z czystym sumieniem odesłać do tego posta, hah :d - ale poważnie, każdy może mieć gorszy czas a wtedy pomagamy, pomagamy. Tylko nie twórzmy nie prawdziwych sytuacji, gdzie tylko stoimy i smęcimy, bo skromność jest trendy, a brak wiary w siebie taki "super". Zwłaszcza, że tuż obok nas mogą znajdować się osoby, które serio mają z tym problem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz