czwartek, 7 listopada 2013

Moda, a myślenie samodzielne

  Dzisiaj notka o temacie bardziej lajtowym ;). Moda - kolejny czynnik który sprawia, że stapiamy się z tłumem. Oczywiście, nie chodzi mi o kupienie jakiejś fajnej rzeczy, która akurat jest modna, nie o to ze mamy od stóp do głów wyglądać zupełnie inaczej niż wszyscy - nawet jeśli oznacza to łażenie w worku po śmieciach. Jednak z drugiej strony, ubieranie się zawsze tak jak nakazuje moda - jest bez sensu. Z życia wzięte - pamiętam jak w pierwszej klasie liceum panowała moda na garsonki (nie czepiam się tego elementu ubioru, ale to b. dobry przykład). Efekt? Dziewczyny w ogólniaku wyglądały jak pochód kobiet idących na umowę o prace. Gimnazjum? Kiedyś zapomniałam do szkoły okularów. Jeśli znajomi byli daleko, rozpoznawałam ich po kolorach arafatek. Dobrze, że chociaż te kolory były inne.

  Teraz (stety i niestety) jest moda na rockowe ciuchy. Z jednej strony spoko, bo to bardzo fajny styl, moim zdaniem dużo lepszy pomysł niż ten szał na żarówiaste spodnie, tak czy inaczej - jest to jednak styl ubierania się konkretnej grupy społecznej, powiedzmy subkultury. Tzn.: widzę ze ten gościu ma glany, bandanę, aha, pewnie słucha rocka, może jeździ na koncerty, dogadamy się" - a teraz? Teraz ten ubiór nie musi świadczyć zupełnie o niczym. Tak samo jak jakiś czas temu, było wielkie bum, czas mody reggae. Ludzie nie znający tej muzyki, nie zastanawiający się nad tym, co symbolizują kolory "zielony-żółty-czerwony" koło siebie, kojarzący tą subkulturę głównie z marihuaną, w co lepszych przypadkach z Bobem Marleyem - ubierali się w ten sposób, tworząc przez to nowe stereotypy (ma dredy - na pewno słucha Bednarka), lub umacniając stare. Fakt jest taki, że można być rastamanem nie jarając zielska, zarówno jak można jarać i  mieć dredy nie rozumiejąc nawet o co w tym wszystkim chodzi. To tak jakby nosić symbol nie zastanawiając się nad jego znaczeniem. Czy ktokolwiek z Was ubrał by gwiazdę Dawida jako ozdóbkę? Oczywiście, że nie ! No, ale skoro już jesteśmy przy temacie religii, oraz bezmyślnego ubierania tego, co wkładają na siebie wszyscy... Nie jestem w stanie za Chiny pojąć mody na krzyże. Zwykły sweter, z krzyżem na całej długości - ok, np. jako świadectwo wiary - jak najbardziej, tak samo krzyżyki na szyi, tauki, czy bransoletki z podobiznami świętych - oczywiście pamiętając, że mają przypominać o Bogu, ale jako ozdoby? Różowy różaniec na rękę? Krzyż w panterkę wyszyty na TYLE SPODNI? Serio? Nawet małe dziecko wie co oznacza ten symbol.

  Tak więc chodzi o to, żeby myśleć. Nie podążać jak ta owca za stadem, w myśl typowego "maminego" powiedzenia: " gdyby wszyscy skoczyliby z okna, to też byś skoczył?" - w którym wbrew pozorom zawiera się wiele prawdy. Oczywiście nie chce w tym poście dać komukolwiek do zrozumienia, że taki styl lub inny, jest zarezerwowany dla jakiegoś wąskiego grona ludzi - chodzi mi o to, że nie zależnie od tego jaki mamy gust, niech to będzie coś naszego, żeby to nie było machinalne kupowanie tego co teraz noszą wszyscy, by ubrać to na jedną imprezę, by potem zalegało w szafie przez 3 lata. Niezależnie od jak bardzo fajnej osoby odgapisz stylówę, to i tak w żadnej mierze nie zastąpi rzeczy w których po prostu czujesz się dobrze ;)
Bo jak tak dalej pójdzie i będziemy się tępo słuchać tego co nam nakazują w mediach... patrząc choćby na modę teraz. Powiedzmy to sobie szczerze i otwarcie - wchodząc do typowej sieciówki ciężko odróżnić które rzeczy są męskie, a które damskie. Kolorowe, jaskrawe, obcisłe i pstrokate ubrania zaczęły wypełniać półki z towarem dla chłopaków, podczas gdy u dziewczyn coraz więcej ciuchów "na chłopczycę". Owszem, jednemu chłopakowi fajnie w jakimś ostrzejszym kolorze, innej dziewczynie do twarzy w szerszej koszuli - i wszystko ok, dopóki ta zamiana nie idzie hurtem.  Powtórzę, aż do znudzenia - przede wszystkim musimy myśleć samodzielnie! Nie tańczyć jak nam zagrają, zarówno w takiej dość błahej sprawie, jak i w poważniejszych.

1 komentarz:

  1. Wplotłaś temat gender, na który jestem teraz wyczulona. ;) Ciuchy, których przeznaczenie jest już jasne, bo dla kogo?Dziewczyny czy chłopaka? To drobne zmiany, ale dzieje sie wokół nas tak naprawdę rewolucja w sposobie myślenia. Np. taka edukacja seksualna 6-latków, paranoja. Myślę, że warto się zatrzymać i zastanowić, co ta ideologia zmienia i czy cokolwiek może się poprawić. Przecież wbrew temu co mówią zwolennicy, tolerancja nie jest ich celem a kompleksem (bo gender tolerancyjne nie jest...) A co do posta - jasno i konkretnie :)

    OdpowiedzUsuń