czwartek, 14 listopada 2013

Przyszłościowe wybory

  Trzecia klasa liceum, jeszcze trochę i będzie trzeba podjąć konkretne decyzje, mające wiele znaczenie dla naszej przyszłości.Najrozsądniej byłoby wybrać coś, na czym można w przyszłości zarobić, oraz żeby przy okazji to był prestiżowy zawód (bo kto by tam szedł na hydraulika) - ogólnie to najbardziej opyla się lekarz, albo prawnik. Noo, może jeszcze informatyk, bo to taki przyszłościowy zawód...
  Hmmm, wiecie co?
  Polecam olać to i robić to czego się rzeczywiście chce.Możecie nazwać to niedojrzałym myśleniem, bezsensownym podążaniem za marzeniami, "a co ona tam wie, życia jeszcze nie zna". Możliwe, ale nad każdym z nas, właśnie w moim wieku znajduje się wizja przyszłości w zawodzie którego się nienawidzi (nie oszukujmy się, robią codziennie to samo, bez pasji, bez chociaż lubienia tego - stanie się to bardzo szybko rutyną, zacznie nas irytować, możemy to znienawidzić). Wizja chodzenia dzień w dzień by odbębnić zadaną prace i wrócić do domu głównie po to by odetchnąć i zebrać siłę na dalszy ciąg rutyny. Wyobraźcie sobie przedmiot, którego nie lubicie. Wyobraźcie sobie, że jedyną formą Waszego zarobku do końca życia, jest siedzenie nad tym jednym przedmiotem. To tak jakby chodzić do szkoły do końca życia. Wydaje mi się, że nikt z nas tego nie  chce!
  Teraz wyobraźcie sobie wasz ulubiony przedmiot...a tam przedmiot! Nawet ulubione zajęcie, może jakąś pasje? Wyobraźcie sobie, że robicie to do końca życia i jeszcze Wam za to płacą!
  Oczywiście jest to najbardziej optymistyczna wersja. Dobrze o tym wszyscy wiemy i pewnie nie muszę tego tłumaczyć, że ryzyko jest dużo większe niż szansa powodzenia.
  Prawda jest taka, że by móc mieć z czegoś naprawdę duże pieniądze, trzeba mieć oczywiście trochę szczęścia, dużo zaparcia i odwagi, a przede wszystkim być w danym zawodzie wybitnym. Pracując nawet jako szewc możecie czesać dużo kasy, jeśli jesteście wybitni, najbardziej znani w mieście, że aż drugiego końca jadą do Was, bo wiedzą, że mało kto zrobi to lepiej. Co z tego, że się przymusisz i zostaniesz w końcu tym lekarzem, skoro ulicę od Ciebie będzie miał swój gabinet ktoś, kto w swoją pracę wkłada serce, podczas gdy Ty robisz to z przymusu, bo po prostu potrzebujesz pieniędzy? Nie muszę chyba odpowiadać, kogo wybierze potencjalny pacjent.
  Mam to szczęście, że mieszkam w rodzinie nooo, powiedzmy "artystów", moi rodzice nie mają typowych zawodów -  dzięki czemu też nie wymuszają na mnie żadnej decyzji. Oczywiście, przejmują się moją przyszłością i nie ukrywają konsekwencji podjęcia złych decyzji. Mam pełną świadomość o ile ciężej wyżyć z aktorstwa czy psychologii, jak ciężko się wybić. Jednak wiem, że moi rodzice, jak i moi przyjaciele dają mi jasno do zrozumienia, że czegokolwiek nie wybiorę to będą mnie wspierać. Każdemu życzę takiej pomocy.
 
  Podsumowując: czy idąc za moją radą, będzie Wam łatwiej? Odpowiedź brzmi: NIE. Jest to rada nie ukrywam, bardzo ryzykowna i wcale nie jest powiedziane, że idąc tą drogą zarobicie dużo pieniędzy, czy zyskacie sławę. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że życie mamy tylko jedno. Wielkie rzeczy nigdy nie przychodzą łatwo. Możemy składać papiery tam gdzie wszyscy, chodzić do restauracji którą wszyscy polecają, ubierać się tak jak innym się podoba... albo możemy składać papiery gdzie nam się podoba, znajdować nowe restauracje które będziemy polecać innym, czy ubierać się tak, że inni będą chcieli nas naśladować ;).
  Od nas zależy tylko to, czy zależy nam bardziej na bezpieczeństwie,  czy wolności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz