Jak niewiele lekcji z podstawówki pamiętam, to nie wiedzieć czemu wyryła mi się w głowie jedna z historii, która opowiadała nam wychowawczyni. Była o małej dziewczynce.Żyła w wysprzątanym, poukładanym, niemal sterylnym domu, z mamą pracoholiczką, która wiecznie powtarzała małej, że ta ma dorosnąć. Nie było wspomniane ile dziewczynka ma lat, ale pojawiła się wzmianka o tym, że jest jeszcze w takim wieku, że mama ją czesze i pomaga się jej umyć. Jednak w związku z wymaganiem wobec córki, zabrała jej wszystkie zabawki, uważając,że dzięki temu przyśpieszy jej dorastanie. Sama nie radziła sobie ze sobą, po położeniu do łóżka dziewczynka wytrwała czekała, aż usłyszy, że jej mam wyłącza laptopa, zamyka pudełko z lekami (prawdopodobnie nasennymi) i kładzie się spać. Wtedy po cichu szła do swojego kosza z ubraniami, w którym na samym dnie chowała swojego pluszaka. Potem kładła się z powrotem spać, rozmyślając o swoich sąsiadach. Nie umiała pojąć jak to jest, że chociaż z powodu gromadki dzieci nie było tam za dużo miejsca, a przy tym porządku, to pranie wiszące w kuchni i ciągły hałas nie przeszkadzało jej w pobycie u nich, podczas gdy w swoim domu, gdzie wszystko jest ułożone i na swoim miejscu, tak bardzo źle się czuła.
Z tego tekstu można wiele wyjąć dla siebie - ale z okazji zbliżających się świąt, chciałabym go rozpatrzeć krótko pod tym kątem. Chce przypomnieć sobie i Wam, że od czystych okien i wypieczonego ciasta, ważniejsza jest atmosfera, zachowanie sensu. Zapach upranych dywanów, czy barszczu dochodzący z kuchni ma tylko podkreślić klimat, a nie go tworzyć. Jeśli jesteś wierzący, pamiętaj że wspominasz przyjście Boga, który oczkuje miłości, a nie wysprzątanej szuflady (oczywiście jedno drugiemu nie przeszkadza, masz chwilę czasu to zrób porządek ;) ), a jeśli nie to i tak, praktycznie ta sama rada do Ciebie: pamiętaj o rodzinie, o miłym spędzeniu czasu i nie daj się gonitwie za zakupami, karpiem i serwetkami.
Bo niezależnie od wyznania, zawodu, czy kolory skóry, w życiu chodzi generalnie o miłość ;) ( w bardzo ogólnym znaczeniu). Miłość jako miłość rodzicielską, partnerską, przyjacielską czy po prostu, miłość do drugiego człowieka, nawet jeśli znamy go 5 minut ;). Więc nie bawmy się w bycie nie wiadomo kim, zakasajmy rękawy i między sprzątaniem, a zakupami nie zapomnijmy dojrzeć drugiego człowieka :)
Relaksiku, pozytywny tekst :) Cieszę się, że mogłam przeczytać coś o miłości, coś szczerego, płynącego prosto z serca, a nie narzekania na brak "świątecznej atmosfery" itp. Bo dobre jest tylko to, co wynika z miłości, nie to, co z nienawiści, często okrytej dla niepoznaki płachtą zwykłej niechęci, zdystansowania do złego. Lubię to!
OdpowiedzUsuńA w życiu chodzi generalnie o miłość.
OdpowiedzUsuńLubię Cię <3 /Ula ;)
OdpowiedzUsuńEj Relaks... kocham Cię! <3
OdpowiedzUsuńPiękna jesteś...
OdpowiedzUsuń