Fragment komentarza dodanego przez :Anonimowy 31 października 2013 10:08
"Pojęcie
wolności jest w tych czasach błędnie pojmowane. Ludzie coraz częściej
sami zabierają sobie wolność przez życie w nałogu, przemocy "
Zacznę od razu kontrowersyjnie : WOLNOŚĆ, NIE ZNACZY TO SAMO CO: "MOGĘ ROBIĆ TO, CO TYLKO ZECHCĘ" . Brzmi to trochę jak oksymoron? To tylko złudzenie.
Przykładowo: myślę sobie - jestem wolna, więc piję na umór (bo przecież mogę) . Upijam się na każdej imprezie i daje mi to dużo fun'u. Już nie wyobrażam sobie dobrej imprezy bez alkoholu. Staję się niewolnikiem. Swojego portfela, ponieważ piwo przestało być doraźną przyjemnością, swojego złego samo poczucia, ponieważ nadmiar wódki źle odbija się na stanie mojego organizmu, albo dlatego, że nie kontroluje się będąc nie trzeźwa i narobiłam głupot które trudno odkręcić. W pewnym momencie uświadamiam sobie swoją barierę psychiczną - nie umiem się otworzyć w towarzystwie bez pomocy procentów. Staję się więźniem celi, do której sama się zaprosiłam.
Może mniej skrajny przypadek: papierosy. Mała przyjemność, ogólnie dostępna, pomaga zredukować stres, dobrze smakuje do kawy. Zanim się obejrzysz, wypalasz ich kilka dziennie - znowu motyw portfela. Przy każdej nerwowej sytuacji, zamiast skupić się na problemie ( i rozwiązaniu go), myślisz tylko która z osób w pokoju będzie miała Ci pożyczyć ogień. Palisz niezależnie od tego z kim przebywasz, przez co irytujesz innych ludzi. Na deser - nie masz świadomości, jak mocno Twoje ubrania przesiąkają tytoniem, co stawia Cię od razu w złym świetle przy ludziach którzy nie palą, przeszkadza im sam fakt że muszą stać koło Ciebie (bardzo możliwe że nie zdajesz sobie z tego sprawy - spróbuj zapytać kiedyś kogoś szczerego z Twojego otoczenia, czy mu to nie przeszkadza- nie palącego oczywiście). Możesz sobie wtedy oczywiście pomyśleć: "Co mnie obchodzą inni?", ale nigdy nie wiesz czy jedną z tych osób nie okaże się Twój pracodawca, nauczyciel, czy po prostu osoba na której Ci zależy.
Nie zrozumcie mnie źle - ja nie mówię, że należy odmówić sobie wszelkich przyjemności i żyć w ciągłej ascezie. Chodzi o to żeby myśleć - obserwować siebie, swoje zachowanie. Ustawić sobie pewne bariery. Jeśli jesteś słaby - ok zapal, ale nie pal nałogowo. Jeśli chcesz się napić - spoko pij, ale nie chlej. Bez urwanego filmu i wymiocin - bo jeśli szukasz łatwego sposobu na opróżnienie swojego ciała z obiadu polecam tabletki polepszające perystaltykę jelit. Dużo zdrowsze i skuteczniejsze, a do tego tańsze.
Oczywiście mogą pojawić się myśli: "Wszyscy palą i żyją i są fajni", "wszyscy moi znajomi żyją od piątku do piątku, piją ile dadzą rade - nie chce być inny/a". Jeśli pojawią się, odpowiedz sobie na pytanie: CZY JESTEM WSZYSCY, CZY CHCĘ BYĆ JAK KAŻDY - CZY MOŻE WOLĘ BYĆ INDYWIDUALNOŚCIĄ?- trzeba mieć sporo odwagi by się przeciwstawić. Niektórym ciężko powiedzieć "nie" po zaproszeniu na imprezę na którą nie chcą iść, a co dopiero powiedzieć na prawdę dlaczego, zamiast skłamać, że"babcia, dziadek, lekcje, palec"?
Jeśli wypracujesz u siebie asertywność, podczas odmawiania trawki, alkoholu, czy papierosów, poza wolnością, poczuciem siły zdobędziesz cechę, która zaowocuje na pewno w przyszłym życiu. Asertywnymi ludźmi ciężko kierować, nie są tak podatni na manipulację.Same plusy, a do tego będzie stać Cię na cheesburgera.
PS Nie opisałam w tym poście tak poważnych przypadków jak prawdziwy alkoholizm, czy uzależnienie od marihuany, ponieważ wydaje mi się, że nie ma potrzeby maglować tego tematu po raz któryś, fakt, że coś takiego odbiera wolność nam i naszym bliskim, moim zdaniem nie potrzebuje komentarza
PS Nie opisałam w tym poście tak poważnych przypadków jak prawdziwy alkoholizm, czy uzależnienie od marihuany, ponieważ wydaje mi się, że nie ma potrzeby maglować tego tematu po raz któryś, fakt, że coś takiego odbiera wolność nam i naszym bliskim, moim zdaniem nie potrzebuje komentarza
W post scriptum ujęłaś to, co się dzieje później z człowiekiem odbierającym sobie wolność. Jeśli nie powstrzymasz tego procesu, konsekwencje przyjdą szybciej niż Ci sie wydaje. Życie może wymknąć się z rąk i nawet tego nie zauważysz... Tragedia. Ale dzięki ludziom takim jak Ty widać światełko w tunelu ;)
OdpowiedzUsuń